Wyjazd integracyjny część 2...

Naszą wycieczkę zaczęliśmy 18 października o 8.40. Uczestnikami była grupa uczniów z klas: 1ea, 1ha i 1g. Z zapakowanymi po brzegi torbami czekaliśmy na autokar do 9. Temperatura na zewnątrz nie zapowiadała niczego dobrego – rękawiczki, czapki i szaliki były niezbędne! Już w drodze, z przerażeniem w oczach obserwowaliśmy kolejne kilometry lasów za oknami. Kiedy doszliśmy do wniosku, że zamiast na wycieczkę integracyjną jedziemy na obóz przetrwania, zobaczyliśmy nareszcie bramę Ośrodka Wypoczynkowego `Jeziornik` w Borzechowie. Po 30 minutach oczekiwania dostaliśmy klucze do domków i wyruszyliśmy na ich poszukiwanie. Po drodze odnaleźliśmy w sobie nowe pokłady dzieciństwa i rzuciliśmy się na plac zabaw – miejsce naszych późniejszych zebrań. Największym zainteresowaniem cieszyła się stara karuzela, która skutecznie imitowała poalkoholowe zawroty głowy – przydatne, biorąc pod uwagę fakt, że trunków spożywać nie można było. Temperatura w domkach przerażała i przysparzała o dreszcze, ale byliśmy dzielni. Po rozpakowaniu miliona niepotrzebnych nam rzeczy oraz zdecydowanie nadmiernej ilości słodyczy, chipsów i napojów, ruszyliśmy na spacer. Pan Gigielewicz pokazał nam granice ośrodka, sugerując, że to właśnie one wyznaczają dla nas koniec świata. Ponownie grupą spotkaliśmy się na obiedzie, gdzie głównym zajęciem wcale nie było jedzenie, a dyskusje pt. `Czy to, co mam na talerzu, to ryba, kurczak czy schabowy? `. W wolnym czasie faktycznie się integrowaliśmy – niektórzy w domkach, inni na wspomnianym wyżej placu zabaw (czy ktoś mówił, że w szkole średniej musimy być poważni? ), jeszcze inni, którym pogoda niestraszna, wybrali się nad jezioro, aby podziwiać naprawdę ładne widoki. Wieczorem spotkaliśmy się na ognisku i po raz pierwszy tego dnia zrobiło nam się w miarę ciepło. Usilnie próbowaliśmy połączyć ze sobą sposób na szybkie usmażenie kiełbaski i jednoczesne niespalenie jej. Po zjedzeniu dostaliśmy trochę wolnego czasu, a następnie wybraliśmy się na urządzoną specjalnie dla nas dyskotekę. Po kilkunastu zapewnieniach pani Bojko, że wszyscy wyglądamy bosko i naprawdę nie musimy się przebierać, zaczęliśmy się bawić. Trzeba przyznać, że jak na wieś w środku lasu organizacja była znakomita. Jednak impreza zakończyła się półtorej godziny szybciej, niż przewidywano – to akurat zawdzięczamy mniej rozrywkowej części grupy. Resztę wieczoru spędziliśmy w swoich domkach i to jednej osobie opisać ciężko. Z całą pewnością był to czas mile zużytkowany. Jedna rzecz na pewno była wspólna dla wszystkich uczestników wycieczki – mimo włączonych grzejników, w każdym domku było zimno i szczęśliwymi byli Ci, którzy uzbroili się w ciepłe spodnie, bluzy i rękawiczki. Następnego ranka potwierdziła to pani dyrektor, która przyjechała do nas wraz z panią pedagog – przyznała, że jesteśmy zdecydowanie najbardziej hardcorową grupą. Po śniadaniu i zajęciach ze szkolnym pedagogiem, na których rozmawialiśmy m.in. o naszych obawach na przyszłość, poszliśmy się spakować. Potem jeszcze tylko wspólne zdjęcie, ostatnie spojrzenia na domek, okolicę oraz ukochany plac zabaw i udaliśmy się na obiad. Tym razem przeważały dyskusje nad ceną kilowata prądu w Borzechowie. Po posiłku wpakowaliśmy się do autokaru i większość osób od razu zasnęło – nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że w nocy zapewne mało kto spał. Do Tczewa wróciliśmy około 14. Na miejscu czekali na nas rodzice, za którymi wszyscy oczywiście bardzo tęskniliśmy. Wycieczkę możemy z całą pewnością uznać za udaną. Gdyby tylko było troszkę cieplej… ;
Wyjazd integracyjny...

Dnia 21.09.2010r. klasa ekonomiczna b i klasa hotelarska b wybrały się na obóz integracyjny wraz ze swoimi wychowawczyniami - panią Hanną Zwirbulis i panią Elżbietą Gojtowską. Obóz odbył się w Borzechowie. Po dotarciu na miejsce nastąpiło zakwaterowanie. Każdy był bardzo podekscytowany. Po około pół godzinie wszyscy udaliśmy się na obiad, a potem na spotkanie z panią pedagog. To pozwoliło nam się lepiej poznać. Dowiedzieliśmy się dużo ciekawych rzeczy o naszych rówieśnikach. Po półtoragodzinnych spotkaniach wszyscy udaliśmy się na ognisko. Oprócz kiełbasek dostaliśmy też ciepłą herbatę. Swoją obecnością zaszczycił nas również pan wicedyrektor Andrzej Kiciński, z którym wybraliśmy się na wyprawę po lesie. Od godziny 20 do 22 bawiliśmy się na dyskotece w tamtejszym barze.

Na drugi dzień o godzinie 9 udaliśmy się na śniadanie. Po posiłku posprzątaliśmy swoje domki i poszliśmy na spacer po lesie. Po powrocie spakowaliśmy się i czekaliśmy na nasz autobus.

Po tej wycieczce nawiązaliśmy wiele nowych znajomości. Poznaliśmy się z naszymi wychowawczyniami, opowiadaliśmy o swoich obawach i lękach. Wycieczka wszystkim bardzo się podobała. To był wspaniały początek w całkiem nowej szkole.








POZNALIŚMY PRADZIEJE TCZEWA...

Rok 2010 jest to wyjątkowy rok dla Tczewa , bowiem miasto obchodzi 750 rocznicę nadania praw miejskich . Z tej okazji Fabryka Sztuk (Centrum Wystawienniczo- Regionalne Dolnej Wisły) , przy współpracy z Muzeum Archeologicznym w Gdańsku , przygotowała wystawę „Pradzieje Tczewa”.Z tej okazji nasza klasa, dnia 9 lutego 2010 roku pod opieką prof.: Bogumiła Dulny i Jana Kaznochy udała się na zwiedzanie wystawy. Ekspozycja była bardzo interesująca a zarazem edukacyjna. Mieliśmy okazję poznać życie i obyczaje naszych przodków z epoki kamienia, żelaza aż do wczesnego średniowiecza oraz możliwość wybicia denarów Samborowskich .









Daria Machalewska kl.1h


Wycieczka klas IVh I IVg do Sztutowa...

W dniu 27 października klasy IV h i IV g pojechały do Sztutowa, aby zwiedzić mieszczący się tam obóz koncentracyjny Stutthof.
Wszyscy uczniowie z wielką powagą i skupieniem słuchali opowiadań przewodnika, który w bardzo obrazowy sposób mówił o historii powstania obozu oraz o losach więźniów.
Przewodnik pochwalił nasza grupę za nienaganne zachowanie się w miejscu pamięci ofiarom holokaustu.
Wyjazd zorganizowała wychowawczyni kl. IV h pani J. Furmanik opiekunami były też panie: Z. Massowa i J. Lubińska

123456 7 89101112
©ZSE 2005-2008. All Rights Reserved. Wykonanie: TCZ.PL Sp. z o.o.