Okno na Białoruś...

W dniu 11 października 2011r. klasa 3eb wraz z wychowawcą panią E. Chrzonowską wzięła udział w spotkaniu z młodymi opozycjonistami z Białorusi. Spotkanie to odbyło się w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Tczewie. Została tam zaprezentowana wystawa "Okno na Białoruś", która składała się z trzech części tematycznych. Na początku poruszono temat reżimu autorytarnego jaki stosuje Aleksander Łukaszenko. Kolejna część przedstawienia opowiadała o działaniach opozycji, zaś trzecia dotyczyła życia codziennego na Białorusi.

Uczennica klasy 3eb - Dorota Wróbel.
Targi Gastro Expo i Ciepły Bałtyk...

Klasa II Ha pod opieką Pani Joanny Lubińskiej i Pani Lucyny Pytka odwiedziła Targi Gastronomiczne i Hotelarskie, które odbyły się w Gdańsku Oliwie.

Klasa zobaczyła różne sprzęty gastronomiczne, wyposażenie hoteli i SPA, brała udział w degustacjach różnych produktów spożywczych oraz smakowała rybę po kaszubsku, którą przyrządzał wyśmienity kucharz. Atrakcją największą był pokaz barmanów FLAIR , podczas którego troje z nas mogło poznać kilka chwytów barmańskich. Z tej wyprawy wróciliśmy bardzo zadowoleni. Takie wycieczki pozwalają nam poznać nowości w hotelarstwie i gastronomii.
Klasa II Ha







Zdjęcia klas pierwszych...








Wyjazd integracyjny część 2...

Naszą wycieczkę zaczęliśmy 18 października o 8.40. Uczestnikami była grupa uczniów z klas: 1ea, 1ha i 1g. Z zapakowanymi po brzegi torbami czekaliśmy na autokar do 9. Temperatura na zewnątrz nie zapowiadała niczego dobrego – rękawiczki, czapki i szaliki były niezbędne! Już w drodze, z przerażeniem w oczach obserwowaliśmy kolejne kilometry lasów za oknami. Kiedy doszliśmy do wniosku, że zamiast na wycieczkę integracyjną jedziemy na obóz przetrwania, zobaczyliśmy nareszcie bramę Ośrodka Wypoczynkowego `Jeziornik` w Borzechowie. Po 30 minutach oczekiwania dostaliśmy klucze do domków i wyruszyliśmy na ich poszukiwanie. Po drodze odnaleźliśmy w sobie nowe pokłady dzieciństwa i rzuciliśmy się na plac zabaw – miejsce naszych późniejszych zebrań. Największym zainteresowaniem cieszyła się stara karuzela, która skutecznie imitowała poalkoholowe zawroty głowy – przydatne, biorąc pod uwagę fakt, że trunków spożywać nie można było. Temperatura w domkach przerażała i przysparzała o dreszcze, ale byliśmy dzielni. Po rozpakowaniu miliona niepotrzebnych nam rzeczy oraz zdecydowanie nadmiernej ilości słodyczy, chipsów i napojów, ruszyliśmy na spacer. Pan Gigielewicz pokazał nam granice ośrodka, sugerując, że to właśnie one wyznaczają dla nas koniec świata. Ponownie grupą spotkaliśmy się na obiedzie, gdzie głównym zajęciem wcale nie było jedzenie, a dyskusje pt. `Czy to, co mam na talerzu, to ryba, kurczak czy schabowy? `. W wolnym czasie faktycznie się integrowaliśmy – niektórzy w domkach, inni na wspomnianym wyżej placu zabaw (czy ktoś mówił, że w szkole średniej musimy być poważni? ), jeszcze inni, którym pogoda niestraszna, wybrali się nad jezioro, aby podziwiać naprawdę ładne widoki. Wieczorem spotkaliśmy się na ognisku i po raz pierwszy tego dnia zrobiło nam się w miarę ciepło. Usilnie próbowaliśmy połączyć ze sobą sposób na szybkie usmażenie kiełbaski i jednoczesne niespalenie jej. Po zjedzeniu dostaliśmy trochę wolnego czasu, a następnie wybraliśmy się na urządzoną specjalnie dla nas dyskotekę. Po kilkunastu zapewnieniach pani Bojko, że wszyscy wyglądamy bosko i naprawdę nie musimy się przebierać, zaczęliśmy się bawić. Trzeba przyznać, że jak na wieś w środku lasu organizacja była znakomita. Jednak impreza zakończyła się półtorej godziny szybciej, niż przewidywano – to akurat zawdzięczamy mniej rozrywkowej części grupy. Resztę wieczoru spędziliśmy w swoich domkach i to jednej osobie opisać ciężko. Z całą pewnością był to czas mile zużytkowany. Jedna rzecz na pewno była wspólna dla wszystkich uczestników wycieczki – mimo włączonych grzejników, w każdym domku było zimno i szczęśliwymi byli Ci, którzy uzbroili się w ciepłe spodnie, bluzy i rękawiczki. Następnego ranka potwierdziła to pani dyrektor, która przyjechała do nas wraz z panią pedagog – przyznała, że jesteśmy zdecydowanie najbardziej hardcorową grupą. Po śniadaniu i zajęciach ze szkolnym pedagogiem, na których rozmawialiśmy m.in. o naszych obawach na przyszłość, poszliśmy się spakować. Potem jeszcze tylko wspólne zdjęcie, ostatnie spojrzenia na domek, okolicę oraz ukochany plac zabaw i udaliśmy się na obiad. Tym razem przeważały dyskusje nad ceną kilowata prądu w Borzechowie. Po posiłku wpakowaliśmy się do autokaru i większość osób od razu zasnęło – nic dziwnego, biorąc pod uwagę fakt, że w nocy zapewne mało kto spał. Do Tczewa wróciliśmy około 14. Na miejscu czekali na nas rodzice, za którymi wszyscy oczywiście bardzo tęskniliśmy. Wycieczkę możemy z całą pewnością uznać za udaną. Gdyby tylko było troszkę cieplej… ;
12345 6 789101112
©ZSE 2005-2008. All Rights Reserved. Wykonanie: TCZ.PL Sp. z o.o.