Wspomnienia

Irena Sławińska: (...) Miał niewątpliwy charyzmat przyjaźni - a garnęli się do niego różni ludzie, w kraju i za granicą. Stąd ten nieustanny "stan oblężenia" dookoła niego. Wciąż rozrywany, najchętniej jednak i najdłużej bywał w domach rodzinnych. (...)

ks.Jan Sochoń: (...) Ksiądz Janusz należał do wszystkich. Miał bowiem ekumeniczne usposobienie, przyciągające "inaczej myślących", nie godzących się na oczywistość zjawisk świata. Zawsze w swym postępowaniu i myśleniu utożsamiał się z innymi. Nie oddzielał swego losu od losu drugiego człowieka i ojczyzny. (...)

ks. bp Jan Szlaga: (...) Przyjazd ks. Pasierba do Pelplina był zawsze wydarzeniem. Najpierw 30 lat temu, kiedy zaczynał, akurat z moim rocznikiem studiów, swoje pierwsze wykłady, Miał wtedy za sobą 11 lat kapłaństwa i bardzo solidne studia. Wracał z nich już jako wielki humanista, Europejczyk, wkrótce potem profesor, autor imponującej ilości publikacji, cieszący się ogromnym dorobkiem dydaktycznym. (...) Jego pomorskim, rodzinnym domem było Wyższe Seminarium Duchowne w Pelplinie, a Pelplin małą ojczyzną. (...)

ks. Jan Twardowski: (...) W kontaktach z ludźmi odznaczał się niesłychaną życzliwością dla wszystkich spotkanych, był pełen humoru, zawsze miał w zanadrzu jakąś anegdotę. Nie pamiętam, aby kiedykolwiek powiedział coś złego o innych. (...)

Barbara Wachowicz: (...) Wspaniały, zaraźliwy, promienny uśmiech, twarz mająca coś z majestatycznego ptaka. Ręce muzyka. Elegancja. Lotna umiejętność towarzyskiej konwersacji. Czar. (...)

Maria Wilczek: (...) Miał poczucie własnej godności i głęboki szacunek dla własnego kapłaństwa. Kiedyś zdecydował się stanąć z miłości "między dwiema przepaściami, które przyzywają się wzajemnie, między Bogiem i człowiekiem", jak napisał w swych esejach. Wiedział, źe w tej ostatniej chwili nie może zawieść ani Boga, ani ludzi. Może zatem nie byłoby przesadą powiedzieć, że swoim umieraniem rozświetlił ku niemu drogę, przypieczętował męstwem umierania, uwiarygodnił wszystkie napisane i wypowiedziane słowa.

Bogdan Wiśniewski: (...) Po raz pierwszy usłyszałem o ks. Januszu Pasierbie na początku lat osiemdziesiątych od mojego byłego ucznia - wówczas kleryka pelplińskiego Wyższego Seminarium Duchownego - który z entuzjazmem mówił o niezwykłym profesorze-poecie. Nigdy nie spotkałem się z młodym człowiekiem, który z takim przejęciem opowiadał o księdzu profesorze, nazywając go swoim mistrzem, prawdziwym autorytetem. Czytał mi jego wiersze, interpretował je, przekonywał, że mamy do czynienia z poezją niezwykłą. (...)

Krzysztof Zanussi: (...) wytworny, światowy, pasujący jak ulał do salonów, cięty w dowcipie, elegancki w ostrej polemice - ktoś kto pasowałby może do obiadów czwartkowych króla Stasia czy dyskusji z Encyklopedystami. (...) I za tym jakieś drugie oblicze: poważniejsze, skupione. Twarz kapłana przejętego serio powołaniem. (...)

Józef Borzyszkowski: (...) Był Pomorzaninem zaledwie w pierwszym pokoleniu, potrafił jednak poznać i zgłębić pomorską przeszłość i dziedzictwo kulturowe, ukazać ludzi tej ziemi. Pokazał przede wszystkim jak można własną pracą wzbogacać dorobek poprzedników. Dla niego nasze pomorskie i ogólnopolskie bogactwo w różnorodności było czymś oczywistym. Pomorze towarzyszyło mu wszędzie, przede wszystkim ludzie Pomorza - żywi i umarli... (...)

Tadeusz Chrzanowski: (...) Był poetą w dosłownym i przenośnym znaczeniu tego słowa. W dosłownym - co udokumentował opublikowanymi za życia wierszami. I w przenośnym - ponieważ na błyski i iskry poezji natrafiamy u niego wszędzie - w najbardziej nawet uczonych dywagacjach. A ponadto poezja była po prostu elementem podstawowym jego życia, jego psychiki, jego sposobu bycia i stosunku do innych ludzi. (...)

ks. Michał Czajkowski: (...) Zaskakiwały mnie te i inne paradoksy arcybogatej natury Janusza: poeta liryczny - a dowcipniś, człowiek renesansowy - i naukowiec, kpiarz - i autorytet moralny, prałat a poeta. (...) Przekraczał swobodnie i z wdziękiem granice i bariery, łączył różne światy i środowiska. (...)

ks. Antoni Dunajski: (...) Cieszyło go zainteresowanie kleryków literaturą, poezją, teatrem, szeroko pojętą kulturą literacką i kulturą słowa. Cieszyli go ci spośród nas, którzy próbowali pisać wiersze. Wyciągali je z szuflady i nieśmiało pokazywali księdzu Pasierbowi jako pierwszemu fachowemu recenzentowi. Miał dar burzenia różnego rodzaju barier psychicznych onieśmielających młodych artystów i twórców. (...)

Julia Hartwig: (...) Związany najserdeczniej z okolicami, które zwykł nazywać swoją małą ojczyzną, z Pomorzem i Kartuzami, Żarnowcem, Kamieniem Pomorskim, Pelplinem, gdzie chronił się, kiedy tylko mógł, po trudach i zgiełku stolicy - dzielił swój czas między obowiązki kapłańskie, wykłady i liczne podróże zagraniczne. Najczęściej bywał we Francji i w Szwajcarii, w Niemczech i w Hiszpanii, ale odwiedzał również Indie i kilkakrotnie Amerykę. Jego kultura osobista i ciekawość świata pozwalała mu wszędzie czuć się u siebie. (...)

ks. Wiesław Mering: (...) Janusz Pasierb nie tylko znał teorię przepowiadania słowa. On je sam przepowiadał pięknie, przekonująco i chętnie. Umiał mówić do każdego audytorium i robił to z takim wdziękiem, że ożywiał najbardziej ospałych słuchaczy: (...) Nie bał się żartu, uśmiechu, lekkości. Traktował je raczej jako dar Pana Boga, ułatwiający człowiekowi uporanie się z ciężarem życia. Pewnie dlatego miał tylu wiernych słuchaczy. (...)

Jan Miodek: (...) Chłonąłem przez trzy dni każdy jego gest i każde jego słowo - znak najwyższej kultury ducha i niezwykłego formatu intelektualnego. Dominujące było jednak odczucie nieprawdopodobnego, żywiołowego wręcz poczucia humoru księdza Profesora i cudownej autoironii. (...)


Anegdoty

Już jako chłopiec - przeczuwając zapewne swoje przyszłe powołanie do kapłaństwa - brał od mamy zwykły durszlak, przykładał do ucha i kazał się dzieciom spowiadać. (I. Klein)

W latach pięćdziesiątych, na małej stacji wejherowskiego dworca, spotkało się dwoje ludzi jadących w tym samym kierunku, do Żarnowca: młody ksiądz i starsza zakonnica, benedyktynka. Ksiądz uważał za stosowne przedstawić się siostrze. Pasierb jestem - oznajmił. Nu pasierb to pasierb, ale naźwisko przecież jakieś ma - odparła naiwnie i z wileńska Panna Gertruda. (s. D. Depka)

Na uroczystym obiedzie uczelnianym, gdy jakiś nudziarz szykował się do mowy wśród protestów zebranych, cichutko bronił go Janusz: Lepiej niech zabiera głos niż sztućce! (ks. M. Czajkowski)

Oprowadzając w Watykanie pielgrzymów z Polski spotkał się z pytaniem: czy w Komitecie Obrony Robotników byli sami Żydzi? Odpowiedział bez namysłu: Nie, proszę Pani, sami Żydzi byli tylko w Wieczerniku. (A. Jackowski)

Gdy zwrócił uwagę jakiemuś księdzu, iż zarówno Matka Boża, ale i Pan Jezus byli Żydami, ten podniósł ręce do góry w geście oburzenia: No! Teraz to już ksiądz przesadził! (A. Jackowski)

Ofermo, wstąp do klasztoru! - krzyknął kiedyś z daleka do młodego księdza, który przez pomyłkę zmierzał na przyjęcie w kierunku plebani zamiast refektarza. (M. Skubiszewska)

Gdy w 1988 r. ukazały się Gałęzie i liście ofiarował Je prof. Jerzemu Dymeckiemu i jego żonie z dedykacją: Jerzostwu, nie zawiśniemy na gałęzi, ani nie opadniemy jak liście - Sursum corda! (J. Dymecki)

Kiedy Papież spotykając go po latach w Watykanie nie był pewny, czy to ks. Pasierb, ripostował: Aj a tak mocno wierzyłem w dogmat o nieomylności papieskiej. (M. Czajkowski)

Kiedy pewien licealista poprosił o autograf na jednej z pierwszych książek ks. Pasierba, usłyszeliśmy: Masz tomik poezji, który jest już na wyczerpaniu, tak jak jego autor. Dwa miesiące później ks. Janusz już nie żył! (B. Wiśniewski)

W Pelplinie upatrzył sobie kamień, który ma być znakiem jego mogiły. Mawiał kilka dobrych lat temu: Tylko mnie nie nakryjcie tą straszną betonowo - lastrykową płytą, żebym się nie wstydził zmartwychwstawać. (ks. bp Jan Szlaga)
©ZSE 2005-2008. All Rights Reserved. Wykonanie: TCZ.PL Sp. z o.o.